Young Boys – Golden Lions 7:3 (2:1)
W końcu! Taki okrzyk mógł dobiegać z obozu drużyny Young Boys, która zdobyła pierwszy w rundzie wiosennej triumf. Długo wyczekiwane zwycięstwo „Młodzi Chłopcy” osiągnęli po pokonaniu Golden Lions inaugurując tym samym 21. kolejkę. Mały hit drugoligowego podwórka skrzyżował drogi zespołów z dolnej części tabeli. Zarówno Young Boys, jak i Golden Lions szans na utrzymanie się w lidze nie mają, toteż zgarnięte trzy punkty na wiele się nie przydadzą. Jedynie pozwoliły przełamać fatalną passę porażek i zarazem pomogły podnieść morale młodej drużyny. Skromna przewaga gospodarzy do przerwy sukcesu jeszcze nie gwarantowała, tym bardziej że w 33. minucie na tablicy wyników mieliśmy 3:2. Dopiero w ostatnim kwadransie meczu Young Boys nadali tempo wypuszczając w pole karne rywala Adriana Wieczorka. To właśnie Wieczorek w swoim stylu przypieczętował cenny triumf strzelając cztery bramki. Wcześniej na listę strzelców dwukrotnie wpisał się Jakub Matuła, raz do siatki trafił Krzysztof Szyłejko. „Lwy” próbowały przeszkadzać, stawiać opór, ale tego dnia w wyśmienitej formie byli gospodarze, którzy zasłużenie odnieśli pierwszy ligowy wiosną laur.
Góral-Trans – The Whites Siemianowice 12:4 (6:2)
Góral-Trans konsekwentnie biegną po koronę 2 Ligi i awans na zaplecze Ekstraligi. Na ich szczęście ligowy terminarz w 21. kolejce sparował „Górali” z ostatnimi The Whites Siemianowice. Tutaj nie było innego wyjścia, jak tylko zwyciężyć. Zamierzony cel udało się osiągnąć z nawiązką. Gospodarze znokautowali rywala nie pozostawiając niczemu przypadkowi. Goście próbowali przeszkadzać, czyhali na błędy wicelidera i takowe się zdarzyły, dzięki czemu Piotr Drzyzga popisał się hat-trickiem, a Sebastian Wicik zanotował jedno trafienie. Góral-Trans przejął inicjatywę w pierwszej połowie i skuteczną grą dowiózł przewagę do końca meczu zamykając go dwucyfrowym wynikiem. Katami gości byli z hat-trickami na koncie: Patryk Kalinowski, Beniamin Sobkiewicz oraz Bartosz Niebisz, który do bramek dorzucił jeszcze cztery asysty. Po niedzielnym spotkaniu Góral-Trans tracą już tylko jeden punkt do Club Ju Internationals i wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce sezonu.
Club Ju Internationals – 4Partners Team 8:10 (4:5)
Walka o mistrzostwo 2 Ligi nabrała rumieńców, tym bardziej po niedzielnym, sensacyjnym zwycięstwie 4Partners Team nad Club Ju Internationals. Prawdziwa batalia o punkty rozpoczęła się tuż po gwizdku sędziego, gdzie gospodarze brawurowo po siedmiu minutach i golach Hichema Benhalima oraz Wisdoma Oghenetegi objęli prowadzenie. Wydawałoby się, że Club Ju będą mieć rywala w garści, nic bardziej mylnego. 4Partners Team nie zamierzało tego dnia oddawać liderowi punktów za darmo. W ciągu dwóch następnych minut Tomasz Tyliba i Kamil Menkiel doprowadzili do wyrównania wypowiadając tym samym gospodarzom wojnę. Pełna zwrotów akcji, twardej walki i wymiany ciosów pierwsza połowa zakończyła się jednobramkową przewagą gości 5:4. Po zmianie stron dramaturgia widowiska wzrastała wraz z uciekającymi nieubłaganie minutami. Los i szczęście sprzyjały przyjezdnym, którzy nie pozwolili sobie wyszarpać prowadzenia. Ofensywny futbol został okraszony gradem goli, do samego końca gwarantując nam niesamowite emocje. Bohaterami tego niezwykłego starcia byli Kamil Menkiel, autor siedmiu goli oraz Jacek Juraszek, kreator pięciu asyst. Ten duet poprowadził 4Partners Team do sensacyjnego triumfu nieźle mieszając w planach gospodarzy. Co prawda Club Ju wciąż jest liderem drugoligowego podwórka, jednakże tuż za plecami ze stratą jednego punktu czyhają na potknięcie „Górale”.
Markneto Scousers II – Pijani Powietrzem 7:2 (5:0)
Walka o najwyższe miejsca podium to nie tylko rywalizacja Club Ju z Góral-Trans, bo w grze pozostaje także brązowy medal. I tutaj terminarz bezpośrednio skonfrontował ze sobą Markneto Scousers II z Pijanymi Powietrzem. Pijani przez chwilę skosztowali fotela wicelidera, lecz nie dane im było długo nacieszyć się drugą lokatą. Będący na fali „Scousersi” pełni wiary i motywacji rozpoczęli ważne spotkanie przechodząc od razu do ofensywy. Pewność siebie, dynamicznie budowane akcje i skuteczne ich zwieńczanie okazały się kluczem do objęcia solidnego prowadzenia. Zszokowani przebiegiem sytuacji goście nie mieli innego wyjścia, jak zagrać va banque i odrobić bramkowe straty. Druga odsłona już nie była tak jednostronna, Markneto dzielnie się broniło, choć nie uratowało się przed utratą dwóch goli autorstwa Artura Dubrawskiego i Marka Skoczyka. Gospodarze mimo to również nie pozostali dłużni odpowiadając na zadane ciosy ostatecznie dowożąc przewagę do końca. Druga z rzędu porażka jeszcze nie zrzuciła Pijanych Powietrzem z podium, lecz po niedzielnych rozgrywkach Markneto Scousers II tracą już tylko punkt do konkurenta. A to zapowiada emocjonującą ostatnią kolejkę, która zweryfikuje ostateczny układ tabeli.
FC Eagles – Bonito Murcki 3:2 (1:0)
Interesującym pojedynkiem okazał się być mecz FC Eagles z Bonito Murcki, w którym faworytem były „Orły”. Zgodnie z zapowiedziami gospodarze przejęli inicjatywę wychodząc na prowadzenie już w 5. minucie po golu Daniela Stefańskiego. Skromna przewaga utrzymała się do przerwy, co tylko potęgowało emocje w drugiej połowie. Bonito na bramkę wyrównującą czekało do 34. minuty, gdy Sebastian Kaźmierczak popisał się swoją celnością. Radość gości została brutalnie odebrana w ciągu następnych minut, bowiem w 37. Andrzej Dors odzyskuje przewagę, a w 41. minucie Daniel Sosgórnik powoli kieruje swój zespół w kierunku drzwi zwycięstwa. Ekipa z Murcek dwoiła się i troiła licząc na błąd rywala, lecz ten dopiero w końcówce wykorzystał Mateusz Czechowski. W dramatycznych okolicznościach „Orły” zbierają komplet punktów i będąc na piątym miejscu z nadzieją spoglądają na szczyt tabeli. Nic nie zostało jeszcze przesądzone, brązowy medal jest na wyciągnięcie ręki. Pozostaje tylko liczyć na wpadki konkurencji, bo wszystko wyjaśni nam ostatnia kolejka.
LGT Squad – Aristocrats Saint-Germain 6:4 (4:1)
Nie tylko w górnych partiach toczyła się zacięta walka o punkty. Również w środku tabeli, mimo iż w tym rejonie nagród nikt się nie spodziewa, drużyny toczyły bój do ostatnich minut. LGT Squad podejmowało Aristocrats Saint-Germain i już na wstępie ciężko było wyłonić faworyta tego spotkania. Jako pierwsi pałeczkę przejęli goście za sprawą bramki Mateusza Kordaczki w 4. minucie. LGT potrzebowało dziesięciu minut, by wejść w mecz i narzucić rywalom własne warunki gry. Koncertowy popis Aleksandra Kordka zwieńczony hat-trickiem błyskawicznie odwrócił losy pojedynku o 180 stopni. Po kwadransie jedno trafienie do puli dołożył Nikodem Powroźnik i gospodarze mogli cieszyć się z solidnej przewagi. Po przerwie „Arystokraci” rzucili się do odrabiania strat czyniąc z meczu widowiskowe przedstawienie. W 33. minucie Kordaczka ponownie wpisał się listę strzelców zmniejszając dzielący drużyny dystans. Lecz kolejne bramki Cypriana Krzyszkowskiego oraz Powroźnika mocnym akcentem postawiły zwycięską kropkę nad „i”. ASG nie odpuszczało, w międzyczasie do sędziowskiego protokołu dołączyli Błażej Siemionek i Damian Mazur, jednakże przewaga gospodarzy z pierwszej części miała duże znaczenie w dalszych losach tego pełnego rywalizacji starcia.